poniedziałek, 28 listopada 2016

Prolog


                Nie tak to miało wyglądać.
Szczupła, ale wysoka dziewczyna nachyliła się nad zwierzątkiem i delikatnie, przez rękawice, przeniosła je do uszykowanego wcześniej legowiska. Uczyniła tak z całą trójką i przez chwilę stała i przyglądała się im. Uśmiech wkradł jej się na usta, gdy przypomniała sobie jej pierwszy kontakt z tymi stworzeniami. Od razu się zakochała.
                Nie tak to miało wyglądać.
Tak, wcześniej była nimi zafascynowana, to prawda. Jednak odkąd zaczęła z nimi pracować, fascynacja zamieniła się w niemalże matczyną miłość. Ciężko żywić takie uczucia do dorosłych osobników, ale jeśli chodzi o pisklaki… Nie ma nic cudowniejszego. Z jednej strony takie urocze, a z drugiej okrutnie niebezpiecznie.
                Nie tak to miało wyglądać.
Spakowała swoje rzeczy i jak zawsze pod koniec dnia pracy z mieszanymi uczuciami ruszyła w stronę wyjścia. Mogłaby się teleportować, to jasne, ale ten spacer do bramy zawsze ją uspokajał. Wyszła na ulicę i obejrzała się za siebie. „Stowarzyszenie opieki nad smokami”. Parsknęła śmiechem. Tak, jakby potrzebowały opieki. To, czym się tam zajmowali miało się trochę inaczej, ale pewnie nie było pomysłu na lepszą nazwę. Pokręciła głową i ruszyła przed siebie.
                Nie tak to miało wyglądać.
Dotarła w końcu do kamienicy, w której mieszkała i zaczęła wspinaczkę po schodach. Otworzyła drzwi do mieszkania na czwartym piętrze i rzuciła torbę w kąt pokoju. Ściągnęła buty i skarpetki, po czym podeszła do lodówki. Odwróciła się, popijając wodę z butelki i omiotła wzrokiem kawalerkę. Była mała i znacznie różniła się od jej mieszkania w Londynie.
                Nie tak miało to wyglądać.
Ściągnęła z siebie wszystkie ciuchy i poszła do łazienki. Stanęła pod prysznicem i pozwoliła by lodowata woda spłynęła po jej ciele. Gdy po chwili cała już się trzęsła, wytarła się szybko ręcznikiem i wróciła do pokoju. Założyła na siebie wyciągnięty dres i zdecydowanie za dużą na nią bluzę. Nie swoją zresztą. Bluza była jedyną pamiątką, jaką przywiozła ze sobą z Anglii. Jedyną pamiątką po Nim.
                Nie tak to miało wyglądać.
Westchnęła. Nie miała ochoty ani czytać, ani wychodzić z mieszkania, ani odpisać na zaległe listy. Wpełzła do łóżka i nakryła mokrą głowę kołdrą. Zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Oczyściła umysł, jak ją uczył. Poleżała tak przez chwilę i wypuściła powietrze. Otworzyła oczy.
                Nie tak to miało wyglądać. 


4 komentarze:

  1. OCH, ACH i jeszcze raz OCH. PIĘKNE! Czekam niecierpliwie na pierwszy rozdział!!!
    PS Zimnie prysznice są niefajne

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze się czyta, przyjemny styl pisania. Chętnie przeczytam więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału! Super się czyta! Już sam prolog wciąga, liczę na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Serce mnie boli, kiedy to czytam ;-; Oczywiście wiesz, że jest świetnie i pięknie i tajemniczo, a ja już się boję co ty takiego dla nich wymyśliłaś...

    OdpowiedzUsuń